(Pisze na klawiaturze bez polskich znakow) Kto nie widzial majdanu ten nie potrafi sobie tego wyobrazic. Entuzjazm i zaangazaowanie tej ogromnej, wciaz falujacej, przez cala dobe czuwajacych ludzi jest niezwykla. Pobyt w tym tlumie, przyjaznym i zyczliwym, swietujacym swoja wolnosc mimo wielkich zagrozen, winno kazdego leczyc wobec jakichkolwiek uprzedzen wobec Ukraincow. Kto nie rozumie ich pragnienia wolnosci, jakiemu daja wyraz dzisiaj ten moim zdaniem, ma zawezone wyobrazenie o wolnosci. Majdan jest to przezycie ogromne i musze wyznac, ze potafie je porownac jedynie z przezyciami podczas pierwszej wizyty Jana Pawla II w Polsce. Z niczym wiecej.

Radosc laczy sie tu ze strachem i z perspektywa mozlwiej tragedii. Nikt jednak nie bedzie mogl wykreslic i zatrzec tego co tutaj sie zdarzylo i wciaz sie dzieje. Mniej istotna jest aktualna analiza polityczna (choc wszedzie sie o tym mowi), wazne jest przezycie, ktore dla spoleczenstwa ukrainskiego z cala pewnoscia zostanie czyms trwalym. Przez ostatnie 8 dni analizowalem zdarzenia polityczne w Kijowie, kiedy tu sie wreszcie znalazlem i zobaczylem na wlasne oczy, zrozumialem, ze chodzi o cos znacznie wiecej.

Nie wiadomo co zdarzy sie dzis w nocy. Wielu mowi o mozliwiej interwncji silowej. Szalona zyczliwosc wobec Polski i Polakow. Nikt tu nie zauwaza jakis tam roznic miedzy polskimi politykami. Jechalem z lotniska z grupa przypadkowo spotkanych Ukraincow. Mowili - my bylismy czescia Rzeczpospolitej. Nie maja zadnych kompleksow, pretensji czy zalow wobec Polakow, zwyczajnie cenia Polske, cenia sasiedztwo z Polska. To tez powinna byc lekcja dla wielu nad Wisla.

A wiec nie wiadomo co bedzie dzis w nocy. Postaram sie wytrwac jak potrafie nad dluzej wsrod tych niezwykle dzielnych, wspanialych ludzi.